Dziś środa, 16 sierpnia 2017 r, imieniny: Joachima, Nory, Stefana


Serwis odwiedzono 6526863 razy.





Sakrament pokuty i pojednania

W kościele parafialnym w Chociwlu:
Wielka Środa 12.04 od godz. 18:30
Wielki Czwartek 13.04 godz. 21:00-23:00
Wielki Piątek 14.04 godz. 21:00-23:00

PRZYPOMNIENIE:

  • Kiedy ostatnio byłem(-am) u spowiedzi św.?

  • Czy nie zataiłem(-am) jakiegoś grzechu ciężkiego?

  • Czy odprawiłem(-am) zadaną pokutę?

  • Czy nie zapomniałem(-am) jakiegoś grzechu ciężkiego?

  • Czy mam świadomość, że Jezus podnosi mnie z każdego – nawet najtragiczniejszego – grzechu?

  • Czy pamiętam, że Jezus pochyla się nade mną, aby okazać mi miłosierdzie, odpuszczając mi wszystkie moje grzechy?

  • Czy wiem, że Jezus chce mnie leczyć z ran po grzechach?

  • Czy pamiętam, że Jezus pragnie obdarzać mnie czystym sercem?

RACHUNEK SUMIENIA:
Podana forma rachunku sumienia pochodzi z książki Małgorzaty i Jana Wilk: “Rachunek sumienia małżonków”.


I. MAŁŻEŃSTWO CHRZEŚCIJAŃSKIE JEST SAKRAMENTEM

„Chrystus Pan szczodrze błogosławił tę wielokształtną miłość, która powstała z Bożego źródła miłości…Jak bowiem niegdyś Bóg wyszedł naprzeciw ludowi swemu z przymierzem miłości i wierności, tak teraz Zbawca ludzi i Oblubieniec Kościoła wychodzi naprzeciw Chrześcijańskich małżonków przez sakrament małżeństwa. I pozostaje z nimi po to, aby tak, jak On umiłował Kościół i wydał zań Siebie samego, również małżonkowie przez obopólne oddanie się sobie miłowali się wzajemnie w trwałej wierności” (Sob.Wat. II, KDK, 48).
Toteż chrześcijanin, który pozbawia swoje małżeństwo charakteru związku religijnego i sakramentalnego, rani albo zabija w sobie Miłość Najwyższą, czyli popełnia grzech.

Grzechem jest:

– nie pamiętać o religijnym charakterze swego małżeństwa;
– nie pogłębiać i nie ożywiać świadomości, że przez Sakrament wszedł do życia małżeńskiego sam Chrystus i chce w nim pozostać;
– nie dokładać troski, aby nasze małżeństwo coraz bardziej jednoczyło się w Bogu;
– nie modlić się nigdy o pogłębienie jedności i miłości małżeńskiej;
– lekceważyć wspólną modlitwę, wspólny udział w Eucharystii, wspólne czytanie Pisma Świętego.;
– nie czytać żadnych książek katolickich o małżeństwie;
– nie dbać o emblematy religijne w mieszkaniu – krzyż, obrazy – zawieszenie na honorowym miejscu, a nie w kąciku;
– lekceważyć religijne elementy rocznicy ślubu (Msza św., Komunia);
– zapominać, że małżeństwo ma być jedną z dróg uświęcenia się, a rodzina nasieniarnią miłości do Boga do ludzi i do Ojczyzny.

II. MAŁŻEŃSKA WSPÓLNOTA MIŁOŚCI

„…I ślubuję ci miłość…oraz to, że nie opuszczę cię aż do śmierci”. Miłość jest wielokształtna. To nie tylko uczucie erotyczne; to przede wszystkim: widzenie wartości, szacunek, troska, odpowiedzialność i oddanie. Jest ona „sztuką”, której można i trzeba się uczyć do końca życia. Miłość na co dzień odżywia się „drobiazgami”, których znaczenie ludzie epoki mikroelementów winni szczególnie cenić (kultura, uprzejmość grzeczność).

Grzechem jest:

– tolerować egoizm, zabiegając o swoje dobro, o swoją „cząstkę,” nie licząc się z drugą osobą;
– nie sprowadzać słowa „mój” do „nasz” – w małżeństwie wszystko „nasze”;
– nie dostrzegać specjalnej sytuacji duchowej drugiej strony – i nie wczuwać się w tę sytuację (choroba, zmęczenie, wyczerpanie nerwowe);
– nie znać newralgicznych punktów charakteru swego współmałżonka, albo znając, ranić je intencjonalnie lub przez brak delikatności;
– jednostronnie i arbitralnie załatwiać sprawy rodziny i domu; nie dzielić w duchu ofiarnej miłości pracy domowej, ciężarów i kłopotów dnia, wprowadzając rozdzielnik: „ile ty, tyle ja”;
– pozostawiać po sobie brudy i nieporządek z myślą , że „on”, „ona” posprząta (łazienka, popiół z papierosów, papiery itp.);
– pozwalać się obsługiwać z lenistwa i gruboskórności;
– zamykać się w tajemniczym, urażonym milczeniu, nadąsaniu (nie wiedzieć o co);
– wdzierać się wścibsko i natrętnie w przyczyny „czarnego dnia”, powodując pogłębienie depresji;
– odrzucać opryskliwie gesty pojednania, pomocy, czułości;
– w rozmowach i dyskusji ulegać irytacji, podnosić głos, używać poniżających epitetów i wulgarnych słów;
– po konflikcie długo nosić w sercu gniew i urazy – nie dążyć do pojednania niezależnie od tego, czyja racja zwycięża;
– za wszelką cenę dążyć do wykazania i przeprowadzenia „swojej” racji;
– nie pozostawić drugiej osobie możliwości „zachowania twarzy”;
– ranić miłość własną współmałżonka, podkreślając swoje racje („aha! miałem rację”);
– cieszyć się z upokorzenia i porażek współmałżonka;
– stwarzać w domu klimat napięć i niepokoju („przyczepiać” się do byle czego i kogo);
– w konfliktach i trudnościach ułożenia życia widzieć winę tylko po stronie współmałżonka;
– nie interesować się pracą zawodową i sukcesami współmałżonka;
– zanudzać go przechwałkami o własnych sukcesach i zaletach;
– podkreślać swoją „wyższość” w płaszczyźnie inteligencji, wykształcenia lub „pochodzenia społecznego”;
– nie znajdować słowa uznania i pochwały za wkład pracy, sukcesy i gusty współmałżonka (urządzenie mieszkania, strój, uczesanie, potrawy);
– rzadko używać słów; „proszę”, „dziękuję”, „przepraszam”; – mimo zmęczenia i kłopotów nie zdobyć się na spokój, pogodę, humor;
– należeć do tych, którzy okazują kurtuazję uprzejmość tylko na „wynos”;
– nie dbać o wspólne imprezy i rozrywki (wczasy, wycieczki, odwiedziny);
– zapominać o uroczystościach rodzinnych, jak rocznica ślubu, imieniny, jubileusze;
– zapomnieć, że bieżące konflikty rozwiązuje się najłatwiej przez słowo lub gest przebaczenia i czułości (pocałunek);
– wyrażać pryncypialnie swój zawód i rozczarowanie z powodu niepoprawnych wad współmałżonka – stwarzając wrażenie, że „sprawa beznadziejnie przegrana”;
– przypominać i wypominać grzech przeszłości, niedotrzymane obietnice;
– nie dość okazywać opieki, wyrozumiałości i cierpliwości swojej żonie w okresie ciąży;
– przesadnie chwalić inne żony i mężów wobec współmałżonka;
– za mało podejmować pracy nad przemianą, doskonaleniem swojej osobowości według wskazań Ewangelii;
– za mało modlić się jedność i miłość z Bogiem i ze sobą;
– lekceważyć ubezpieczającą i ubogacającą się rolę „wspólnoty rodzin”, „Rodziny Rodzin” (grupy nieformalne małżeństw chrześcijańskich).

III. DALSZY KRĄG WSPÓLNOTY MAŁŻEŃSKIEJ – KREWNI I PRZYJACIELE

Trzeba pamiętać, że więzy uczuciowe z rodzicami są pierwotne w stosunku do małżeństw. I stąd należy je akceptować u męża i u żony. Ale każde ze stron winna poczuwać się do obowiązku, by więcej serca inwestować w nową rodzinę małżeńską. Albowiem „opuści mężczyzna swoją matkę i połączy się z żoną” (Rdz 1,2).

Toteż grzechem jest:

– odmawiać szacunku rodzicom i krewnym współmałżonka;
– wydawać o nich ujemne sądy, wyrażać się z niechęcią i lekceważeniem;
– nie szanować uczuć miłości do rodziców i krewnych swego współmałżonka;
– zazdrościć i zwalczać te uczucia;
– tkwić w istotnych sprawach małżeńskich w zależności od rodziców;
– pozwalać rodzicom na daleko idącą ingerencję w życie małżeńskie;
– tworzyć z rodzicami wspólny front walki ze współmałżonkiem;
– zbyt szczelnie izolować się od rodziców współmałżonka, nie podejmując wobec nich żadnych przyjaznych gestów (odwiedziny, podarunki, udział w uroczystościach rodzinnych).

IV. WSPÓLNOTA W DZIEDZINIE MATERIALNEJ

Jedności i miłości małżeńskiej ma służyć wspólnota dóbr materialnych, a więc grzechem jest burzenie tej wspólnoty:

– nie dążyć do stworzenia wspólnej kasy – nie uwzględniać budżetu i głównych wydatków – nie nazywać ich „nasze”;
– żądać od współmałżonka drobiazgowych rozliczeń w atmosferze nieufności i podejrzeń;
– czynić gderliwie wymówki o małych zarobkach;
– sugerować mu nieuczciwe sposoby zdobywania pieniędzy;
– trwonić nieodpowiedzialnie pieniądze na zbytkowne i trzeciorzędne wydatki (stroje, alkohol, przyjęcia);
– zmuszać współmałżonka do upokarzających próśb o pieniądze na wydatki codziennego utrzymania;
– wyrażać pogląd i postępować tak, jakby wartości materialne stanowiły o zachowaniu i o rozwoju miłości małżeńskiej („przecież wszystko jej daję – czego więc chce jeszcze”);
– nie podtrzymywać na duchu współmałżonka w sytuacjach trudnych, w niepowodzeniach i stresach materialnych (mała gaża, kradzieże, zguby);
– interesować całą swoją energie i czas na dorabianie się materialne kosztem wartości moralnych, kulturalnych i wychowawczych („agent do robienia pieniędzy”).

V. WSPÓLNOTA MIŁOŚCI W POŻYCIU MAŁŻEŃSKIM

Jedności i miłości małżeńskiej ma służyć pożycie małżeńskie. „Miłość wyraża się i dopełnia w szczególny sposób właściwym aktem małżeńskim. Akty zatem, przez które małżonkowie jednoczą się z sobą w sposób intymny i czysty, są uczciwe i godne” (Sob. Wat II, KDK, 49).

Toteż grzechem jest naruszenie tkanek tej miłości i przeżywanie jej niegodnie:

– wyznawać i uprawiać autonomię seksu;
– nie liczyć się z sumieniem i prawem moralnym w tej dziedzinie, traktując ją jako obszar niczym nie krępowanej własnej woli i samowoli;
– przeżycia zmysłowe uważać za istotę i cel małżeństwa;
– wyrażać pogląd i postępować, jakby oddanie ciała wystarczyło dla autentycznej miłości;
– nie liczyć się zatem ze stanem zdrowia i usposobieniem żony przy podejmowaniu aktów małżeńskich;
– nie liczyć się z kulturą, skromnością i delikatnością w pożyciu małżeńskim: zapominać, że współmałżonek jest osobą, a nie rzeczą i narzędziem;
– przyjmować i narzucać postawy, czynności i gesty uwłaczające godności człowieka i chrześcijanina;
– nie chcieć zachować rytmu i opanowania, aby w zbliżeniach „iść wspólnym krokiem”;
– nie zdobywać dyscypliny i panowania nad swoją zmysłowością, aby w imię miłości narzucić sobie wyrzeczenie, kiedy tego potrzeba;
– nie szukać rady duszpasterza w sprawach moralnie wątpliwych;
– stawać się źródłem pokus dla męża lub żony;
– zatruwać się i zatruwać drugą stronę zazdrością i nieuzasadnionymi podejrzeniami;
– nawiązać nawet „niewinne” flirty (zwłaszcza w biurze, w pracy, lub na wczasach);
– naiwnie, nie licząc się zdaniem współmałżonka, korzystać z usług swojego szefa czy kolegów biurowych (prezenty, samochód, kawiarnia, przyjmować i pisać listy za plecami współmałżonka);
– celowo oddalać się często lub na długi czas z domu (delegacje, wczasy, wyjazd za granicę…);
– opóźniać bez akceptowanych przez współmałżonka powodów powroty do domu;
– wchodzić w groźną koleinę towarzystwa alkoholowego, „przygód” i zdrad małżeńskich;
– nie udzielić przebaczenia w niedoskonałościach, wadach i grzechach swego współmałżonka;
– po przebaczeniu wypominać mu dawne winy i upadki;
– grozić rozwodem i podejmować kroki ku rozwodowi;
– nie widzieć w „rozwodzie”, pojmując stronę społeczno – wychowawczą, także wielkiego zła moralnego;
– zmyślać lub przejaskrawiać powody do uzyskania separacji lub deklaracji o nieważności małżeństwa w sądzie duchowym;
– nie dbać i nie poczuwać się do odpowiedzialności za los duchowy i materialny współmałżonka po jego odejściu;
– nie modlić się i nie pokutować za grzechy swego współmałżonka;
– nie dostrzegać w sobie żadnej winy w kryzysach życia małżeńskiego;
– nie dziękować nigdy Bogu za radości życia i obcowania małżeńskiego.

VI. ODPOWIEDZIALNE RODZICIELSTWO

“Małżeństwo i miłość małżeńska z natury swej kieruje się ku rodzeniu i wychowaniu potomstwa. Dzieci są najcenniejszym darem małżeństwa… Dlatego prawdziwy szacunek dla miłości małżeńskiej i cały sens życia rodzinnego zmierzają do tego, żeby małżonkowie… skłonni byli mężnie współdziałać z miłością Stwórcy i Zbawiciela, który przez nich wciąż powiększa i wzbogaca swoją rodzinę” (Sob. Wat. II, KDK, 50).

Toteż wykroczeniem i grzechem jest:

– traktować małżeństwo jako instytucję konsumpcyjną, w której tylko poszukuje się ram wyżywania się zmysłowego i własnej przyjemności;
– bez bardzo ważnych powodów wykluczać rodzicielstwo;
– rodzić dziecko tylko dla własnego zadowolenia i własnych celów;
– bez bardzo ważnych racji ograniczać do minimum ilość dzieci (1-2);
– nieodpowiedzialnie, bez ważnych powodów pozostawać przy jednym dziecku, nie biorąc w rachubę trudności wychowawczych i przyszłego losu (“choroba jedynactwa”);
– małoduszność, egoizm i ciasny lęk pokrywać wyższymi racjami, nie biorąc w rachubę Boga i Opatrzności Bożej;
– źle wyrażać się o rodzinach wielodzietnych;
– podejmować decyzję o ilości dzieci jednostronnie – nie biorąc pod uwagę sumienia i pragnień współmałżonka;
– wydawać na świat dzieci bez poczucia odpowiedzialności – w warunkach bezspornie godzących w ich dobro (choroby psychiczne, fizyczne, niezwykłe okoliczności zewnętrzne – por. enc. Humanae vitae);
– podejmować akty małżeńskie w stanie nietrzeźwym;
– nie znać etycznych sposobów regulacji poczęć (wstrzemięźliwość okresowa – metoda termiczna);
– nie liczyć się w pożyciu z tymi metodami;
– nosić w sobie i rozsiewać wokół uprzedzenia do tych metod;
– rozsiewać uprzedzenia do encykliki Humanae vitae bez przestudiowania jej treści;
– nie liczyć się w ogóle w poglądach i praktyce z nauką Kościoła w tej dziedzinie;
– nie akceptować z radością nawet dziecka “niechcianego”;
– stosować w pożyciu nieetyczne środki regulacji poczęć (antykoncepcję mechaniczną, farmakologiczną, pigułki);
– dopuszczać zamiar zniszczenia poczętego dziecka;
– namawiać czy tylko sugerować „przerwanie ciąży”;
– godzić się na zabójstwo człowieka nie narodzonego;
– aprobować i pochwalać takie zbrodnie;
– w decyzjach pozytywnych i negatywnych kierować się tyko wskazaniami i radami lekarza – nie liczyć się z etyką katolicką;
– w sytuacjach moralnie wątpliwych omijać duszpasterza i katolicką Poradnię Rodzinną;
– w niepowodzeniach i pod ciężarem buntować się przeciw Bogu i odmówić Mu zaufania zamiast zbliżyć się do Ukrzyżowanego.

VII. WYCHOWANIE DZIECI I SIEBIE

„Dzieci, a nawet wszyscy pozostający w kręgu rodzinnym znajdują łatwiej drogę szlachetności, zbawienia i świętości, jeżeli torować ją będzie przykład rodziców i modlitwa rodzinna. Małżonkowie zaś ozdobieni godnością oraz zadaniem ojcostwa i macierzyństwa, wypełnią sumienne obowiązki wychowania zwłaszcza religijnego, które należy przede wszystkim do nich” (Sob. Wat. II KDK).

Toteż grzechem jest zaniedbywać te obowiązki:

– nie okazywać zainteresowania i czułości dziecku po urodzeniu;
– nie pamiętać, że jego struktura charakteru formuje się we wczesnym dzieciństwie (0-3-7 lat!);
– nie uzgadniać między sobą zasad i metod wychowawczych;
– traktować dziecko jako swoją własność, zapominając, że jest ono Dzieckiem Bożym i „naszym” (nie „moim”);
– uważać siebie w dziedzinie wychowania za najwyższą i nieomylną instytucję, lekceważąc wskazania pedagogiki, duszpasterzy i Ewangelii;
– nie poddawać rewizji swych poglądów i praktyki wychowawczej;
– nie trzymać się linii wychowawczej uzgodnionej między rodzicami;
– podważać nielojalnie autorytet współmałżonka w oczach dziecka;
– „kupować” względy dziecka przez lekceważenie wymagań współmałżonka, przez nadzwyczajne prezenty i pobłażliwość (fatalna metoda);
– nie rozpoznawać temperamentu, charakteru i dyspozycji pozytywnych i negatywnych własnego dziecka i nie podejmować w czas odpowiednich zabiegów wychowawczych;
– oddawać dziecko bez kontroli pod wpływ osób trzecich, zwłaszcza nie budzących zaufania u współmałżonka (teściowa, przedszkole);
– uprawiać rygoryzm: stawiać dziecku zbyt duże wymagania, wymierzać zbyt surowe kary, stwarzać wokół niego atmosferą budzącą napięcie i lęk;
– wywoływać u dziecka zrywy buntu i uporu przez niekonsekwentne wymogi i rozkazy (pod wpływem gniewu, irytacji, niecierpliwości);
– nie stawiać dziecku wyższych wymagań, nie żądać obowiązkowości i innych postaw i wyrzeczeń – ze słabości uczuciowej („małpiej miłości”);
– nie interesować się „twórczością” i sprawami szkolnymi dziecka;
– nie znajdować czasu na rozmowy, spacery, wycieczki z dziećmi;
– stosować w wychowaniu przykłady „robione”(„uważaj, bo Jacek nie śpi”);
– nie dbać o stały klimat życzliwości, bezpieczeństwa, pogody i miłości;
– nie zmierzać do poszerzenia dzieciom zakresu wolności przy wdrożeniu odpowiedzialności;
– zaniedbywać wprowadzanie dziecka od lat najwcześniejszych w życie religijne (modlitwa, opowiadania biblijne, kościół, katecheza);
– niedostatecznie podkreślać słowem i czynem, że Bóg i religia – to naprawdę najważniejsze wartości (hierarchia wartości);
– nie ukazywać dzieciom wartości religijnych i moralnych, lecz zmuszać je do praktyk rozkazami i represjami;
– zmuszać dzieci do praktyk religijnych, których sami rodzice nie wypełniają (modlitwa, Msza św., Komunia , Spowiedź…);
– nie uwrażliwiać dzieci na dobro i zło moralne (kształcenie sumienia);
– nie dość podkreślać wartość dobra, tolerując „małe” grzeszki jak: kłamstwo, spryt, cwaniactwo oszustwo, kradzieże, egoizm, lenistwo;
– wydawać nacisk na wybór studiów, stanu czy zawodu według własnych upodobań i ambicji;
– niedostatecznie podkreślać słowami i postępowaniem prymat spraw ducha i wieczności przed wartościami doczesnymi;
– nie posiadać w biblioteczce i nie czytać żadnych książek ani czasopism religijnych;
– zaniedbywać wypełnienia treściami religijnymi niedziel i świąt (poza Mszą św.- lektura Pisma św, nieszpory…);
– redukować elementy i nastrój religijny w przeżywaniu I Komunii św., Bożego Narodzenia, Wielkanocy i in.);
– lekceważyć wspólne spotkania i modlitwy przy posiłkach;
– gorszyć dzieci niemoralnymi słowami, sądami, poglądami i zachowaniem (cynizm, wyuzdanie, upijanie się).

VIII. WYCHOWANIE DO MIŁOŚCI

Miłość „przewyższa zdecydowanie czysto erotyczną skłonność, która nastawiona egoistycznie szybko i żałośnie zanika. Młodych winno się przede wszystkim na łonie rodziny odpowiednio i w stosownym czasie pouczać o godności, zadaniu i celu miłości małżeńskiej, aby nauczeni szacunku dla czystości, mogli przyjść we właściwym wieku od czystego narzeczeństwa do małżeństwa”(Sob. Wat. II, KDK, 49).

Toteż grzechem jest:

– nie dążyć do wytworzenia klimatu, w którym rozwija się i dojrzewa wielokształtna miłość Boga oraz człowieka;
– niedostatecznie uczyć się słowem i czynami, że miłość Boga i różne postacie miłości człowieka stanowią najwyższe wartości moralne;
– nie dawać prymatu miłości przed sprawiedliwością;
– nie uwrażliwiać dzieci na miłość Boga oraz cierpienia i potrzeby ludzi;
– nie uczyć w codziennych sytuacjach i konfliktach „sztuki miłości” (przebaczenia, ofiarności, grzeszności, poszanowania kalek, ułomnych, starszych);
– nie zwalczać w sobie i u dzieci wszelkich przejawów egoizmu;
– zaniedbywać i opóźniać świadomie wychowanie dzieci do miłości erotycznej i małżeńskiej;
– nie podejmować we właściwym czasie stopniowego „uświadamiania” w atmosferze szczerości, naturalności i prostoty;
– nie prostować fałszywych i amoralnych sądów, ocen i poglądów w rozmowach, lekturach, w związku z programami radia i telewizji (teatr, filmy);
– przechowywać gorszące książki, czasopisma, tolerować ich kupowanie albo bez wyjaśnień podnosić z tego powodu tylko burzliwe awantury;
– stwarzać atmosferę rygorystycznego „tabu” albo za daleko posuniętej tolerancji i indywidualizmu (czytanie, oglądanie, towarzystwo, wyjazdy);
– niedostatecznie ukazywać i wyjaśniać sens, wagę i religijne odniesienia (Niepokalana!) czystości przedmałżeńskiej i małżeńskiej;
– nie ukazywać w atmosferze spokoju niebezpieczeństw i pokus oraz okazji zagrażających czystości (naiwność, dufność, towarzystwo);
– pozwalać dzieciom na wyzbywanie się cnoty skromności i wstydliwości, które stoją na straży czystości (choćby nawet przez chodzenie po mieszkaniu w strojach nocnych i kąpielowych);
– w ogólnie za mało dbać o kulturę i skromność stroju córek;
– nie uodparniać dzieci przed niewolniczym hołdowaniem modzie;
– nie uczyć dzieci odpowiedzialności za wystawienie innych na pokusy i zgorszenia (zachowanie i strój dzieci);
– nie umieć i nie chcieć (dla „świętego spokoju”) w skrajnych sytuacjach powiedzieć stanowczego „nie”;
– gorszyć dzieci opowiadaniem brudnych kawałów albo śmiać się z opowiadań innych;
– w ogóle gorszyć dzieci słowami lub zachowaniem, licząc naiwnie na to ,że „one nie rozumieją”, lub „nie słyszą”;
– nie interesować się z kim dzieci utrzymują kontakty towarzyskie;
– nie poznawać i nie zapraszać ich koleżanek i kolegów do swego domu;
– nie dążyć do wczesnego poznania sympatii swej córki lub syna;
– okazywać młodym brak zaufania, ale i naiwny jej nadmiar – pozwalać: na późne powroty, przebywanie w nieodpowiedzialnym towarzystwie, wyjazdy we dwoje, autostop, wycieczki, wczasy, wojaże zagraniczne bez odpowiedniego zabezpieczenia moralnego;
– nie korzystać z porad duszpasterza, katolickich lekarzy i prelegentów;
– nie podejmować rozmów na temat powołania do kapłaństwa i zakonu;
– stawiać dzieciom przeszkody w realizowaniu powołania duchowego;
– nie modlić się o spełnienie myśli i woli Bożej przez wszystkich domowników.

ŻAL ZA GRZECHY:  Ach, żałuję za me złości…

MOCNE POSTANOWIENIE POPRAWY: (z każdego ciężkiego grzechu lub z najczęstszego lekkiego)

SZCZERA SPOWIEDŹ: w osobie kapłana jest Pan Jezus, obowiązuje go tajemnica spowiedzi

ZADOŚĆUCZYNIENIE: naprawienie krzywdy + pokuta sakramentalna

Odsłon: 157     
© 2007 - KOMPANIA TWÓRCZA      Parafia rzymskokatolicka p.w. MB Bolesnej , ul. Mała 9, 73-120 CHOCIWEL